konferencje - Rodzina mnie nie poznała

Kiedy jadę na różne konferencje zawsze nastawiam się na intensywną pracę. Staram się przygotować, a potem aktywnie uczestniczyć w spotkaniach, zabieram głos, notuję, ogólnie to dla mnie bardzo męczący okres. Teraz wróciłam z konferencji, która odbyła się w Świnoujściu. Tym razem było inaczej niż na poprzednich konferencjach. Świeciło słońce i aż chciało sie po spotkaniach, zamiast analizować ich przebieg, wyjść na miasto albo iść na plażę. Tym bardziej, że znajdowałam się w naprawdę pięknej miejscowości. Myślę teraz, że
konferencje to coś więcej niż praca. Tym razem pozwoliłam sobie połączyć to co pożyteczne, z tym co przyjemne. Nawet, kiedy musiałam przejrzeć notatki, żeby przygotować się na kolejny dzień, mogłam to przecież zrobić w smażalni położonej przy plaży, czy w kawiarni, po podwieczorku. Wróciłam ze Świnoujścia opalona, wypoczęta i zadowolona. Rodzina, przygotowana na słowa skargi, mnie nie poznała.